Witam na miniaturce :)
Będzie ona kilkuczęściowa, a opowie wam o przygodach Seamusa Finnigana.
Od razu przepraszam, bo charaktery kilku z tych postaci ulegną deformacji (szczególnie bohatera głównego).
No dobrze, nie przedłużajmy.
JEDZIEMY Z TYM KOKSEM!
Seamus Finnigan siedział w
skrzydle szpitalnym i nudził się jak diabli. Tak, bo co w końcu można robić,
kiedy ma się traumę po zobaczeniu nagiego Ślizgona w swoim dormitorium? CO?
Nagle przez okno wleciała
sowa. I to nie taka, jakie widuje się w Hogwarcie, ale sowa jego matki. U nóżki
miała przywiązaną małą paczuszkę. Seamus odwiązał sznureczek, który trzymał
paczkę przymocowaną do sowy i wypuścił ptaka przez okno. Otworzył szybko i
najpierw przeczytał list od swojej mamy:
Cześć, Kochanie (tu nasz bohater bardzo się skrzywił. W końcu był już pełnoletni a mama
wciąż tak go nazywa. Wstyd i hańba!)
Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej. Ja i Twój
tata bardzo martwimy się o Ciebie.
Przesyłam ci ten nowy mugolski lek – nazywa się Prozac.
Ojciec zaklina się, że to pomaga. Ja tam mu niezbyt wierzę, ale cóż. Skoro na
mugoli działa… To Tobie pomoże również.
Daj znać kiedy poczujesz się lepiej!
Mama
Seamus Finnigan jako
prawdziwy mężczyzna zmiął ów kawałek papieru, wyrzucając go przez okno
(Trafienie za pięć punktów!).
Ale na jego kołdrze leżało
pudełeczko.
Nie byle jakie pudełeczko.
Pomarańczowo-szare
pudełeczko.
PIĘKNE pudełeczko.
Seamus, kierowany
przeczuciem pogłaskał je po drukowanych literach, układających się w słowo
PROZAC.
Wydawało mu się, że
usłyszał lekki chichot. Jednak pomyślał wtedy, że po prostu zażył ostatnio za
dużo leków.
Zawinął się więc w kołdrę
i zasnął.
<<<->>>
Ustalmy to sobie raz na
zawsze: w życiu Seamusa nie działo się najlepiej. Jego matka wciąż wyzywała Dumbledore’a
od starych osłów. Ojciec jak zwykle miał to samo zdanie, a raczej nie miał go
wcale. Młodsza siostra wciąż była za mała, żeby jechać do Hogwartu. Każdy miał
już swoją drugą połówkę, bo nawet Neville całował się ostatnio z Luną, co
oznaczało sytuację awaryjną i stan wojenny.
Ale nie.
Seamusa nikt nie chciał.
Jak tak dalej pójdzie, to
oświadczy się swojej sowie.
Ale jeżeli jest zbyt mało
atrakcyjny nawet dla sowy?
Wtedy zacznie planować
małżeństwo ze swoim psem labradorem, który od zawsze mieszka w domku
Finnginanów.
A jeśli pies...?
No dobrze, dosyć tych
chorych przemyśleń.
<<<->>>
Kiedy wyszedł już ze
skrzydła szpitalnego ruszył prosto do Wielkiej Sali, aby zjeść śniadanie i
zażyć swój Prozac.
Właśnie.
Zupełnie zapomniał o swoim
niezapomnianym Prozacu.
Pewnie jest mu smutno i
samotnie, bo nie ma z kim rozmawiać.
Chodziło tu oczywiście o
Prozac.
Chociaż mogłoby chodzić o
Seamusa.
Młody Finngan, zaskoczony
głębią swych przemyśleń upuścił łyżkę, która wpadła do miski z owsianką.
A owsianka rozbryzgnęła
się na wszystkie strony. Prawdopodobnie trafiła nawet w siedzącego o trzy
miejsca dalej Rona.
Najgorsze było jednak to,
że wszyscy patrzyli na niego z wyrzutem, co dawało dwa możliwe rozwiązania tej
sytuacji: Zapaść się pod ziemię albo zażyć Prozac.
Drugie wyjście wydaje się
korzystniejsze – pomyślał Seamus, wyciągając ze szkolnej torby znajome
pudełeczko.
I zamarł.
Bo ten właśnie lek puścił
figlarnie do niego oczko.
RATUNKU, MRUGAJĄCE
PUDEŁKA!
A gdyby jednak...
Chłopak wyciągnął dłoń i
lekko je połaskotał. Mógł przysiąc, że pudełeczko zachichotało.
RATUNKU, TO COŚ CHCE MNIE
UWIEŚĆ!
Finnigan wyjął jednak
ostrożnie tabletkę i ją połknął.
I zamarł po raz kolejny.
To coś smakowało pysznie,
chociaż Seamus nie potrafił nawet wyjaśnić do końca, jak. Wiedział tylko, że
jedna pastylka Prozacu była najlepszą rzeczą, jakiej próbował w życiu.
Zaraz, chwila. Smakowała
jak masło orzechowe, indyk ze śliwką, sos beszamelowy, lody truskawkowe, sushi,
cytryna, flaczki, grzanki z masłem i miętówki.
A pudełeczko wciąż się do
niego uwodzicielsko uśmiechało.
Cholera.
<<<->>>
Tak, tego dnia Seamus
odkrył bolesną prawdę.
Skoro nigdy nie miał
jeszcze dziewczyny, ani tym bardziej chłopaka to znaczy, że zwyczajnie nie czuł takiej potrzeby.
Seamusa Finnigana nie
pociągały dziewczyny.
Chłopcy tym bardziej nie.
Ba, nawet zwierzęta.
Gryfonowi podobały się...
Przedmioty.
A szczególnie jeden.
Piękne, szaro-pomarańczowe
pudełeczko.
O cudownym uśmiechu i
szaro-fioletowo-żółtych oczach (Seamus uwielbiał ten kolor).
W takim razie pytanie było
jedno.
Jak wyznać mu uczucie?
I co? Podobało się? Nie podobało?
Jakieś uwagi? Skomentuj!
Pozdrawiam czytelników
Wasza SzachMATylda :)
Hej! Naprawdę świetny blog! Mimo, że nie jestem fanką HP to i tak z wielką chęcią będę czekać na nowe rozdziały! Czeka mnie jeszcze nadrobienie pozostałych postów! :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://zyciejestjakpieknysen.blogspot.com/
A nadrabiaj, chociaż nie jest tego dużo :)
UsuńPolecam się na przyszłość.
Chętnie zajrzę do Ciebie!
Kobieto! Czasami wydaje mi się, że sama coś zażywasz naprawdę.
OdpowiedzUsuńA jeśli to prawda to mogłabyś się podzielić ze swoją blogową przyjaciółką (xD).
Bo naprawdę chciałabym mieć tak zryte pomysły jak ty xd (Oczywiście w pozytywnym znaczeniu ;3)
*Mam propozycję... może napisz jakąś parodię ;D Chętnie bym to przeczytała i nie tylko ja ;D
Pozdrawiam :*
Całość miała być parodią, tylko że sama do końca nie wiedziałam, czego :D
UsuńNic nie biorę.
EDIT: Jem naleśniki z Nutellą, może dlatego.
Pomysły są zryte, nie wiem, skąd wzięłam pomysł, że głównym bohaterem będzie właśnie Seamus (ziomek zawsze wydawał się mi taki jakiś dziwny) i paczka PROZACU.
Parodię chętnie napiszę, jednak najpierw skończę tą miniaturkę, żeby przeanalizować moje umiejętności pisania nie tyle śmiesznie, co głupio.
Żyjesz?
UsuńGdzie rozdziały ja się pytam! ;D
Wróóóóóóóóć xd
Zaraz nadrobię zaległości z rozdziałami :) Zapraszam również do siebie http://draconihermiona.blogspot.com/ To moje pierwsze opowiadanie i czekam na jakieś opinie bardziej doświadczonych (także te negatywne) :)
OdpowiedzUsuńZakochałam się <3 Zaraz biorę się za czytanie poprzednich. Mam zajęcie na dzisiejszą niedziele ;)
OdpowiedzUsuń--> z Z przyjemnością zapraszam do mnie. Troszkę inna tematyka ale może Ci się spodoba.
Tyburskajuliablog.blogspot.com