A witam, witam :)
Obiecywałam wczoraj, że rozdział będzie.
I jest. Tym razem również ma jakiś swój feler, bo jest krótki ale co mi tam. Przynajmniej da się go czytać.
Tak jak pisałam ostatnio: bardzo proszę o komentarze. Choćby z Anonima.
Nie przedłużając: zapraszam!
------------------------------------------------------------------------------
Bardzo chętnie, Malfoy – powiedziałam, zbierając swoje rzeczy i otwierając klasę (klucz dostałam wczoraj od profesor McGonagall). Rozsunęłam zasłony, usunęłam kurz z szafek i wzięłam w ręce koszyk z przedmiotami, które mieliśmy transmutować. Wyjęłam z niego małą piłkę i rzuciłam ją Draconowi, który miał dosyć nietęgą minę.
Obiecywałam wczoraj, że rozdział będzie.
I jest. Tym razem również ma jakiś swój feler, bo jest krótki ale co mi tam. Przynajmniej da się go czytać.
Tak jak pisałam ostatnio: bardzo proszę o komentarze. Choćby z Anonima.
Nie przedłużając: zapraszam!
------------------------------------------------------------------------------
Bardzo chętnie, Malfoy – powiedziałam, zbierając swoje rzeczy i otwierając klasę (klucz dostałam wczoraj od profesor McGonagall). Rozsunęłam zasłony, usunęłam kurz z szafek i wzięłam w ręce koszyk z przedmiotami, które mieliśmy transmutować. Wyjęłam z niego małą piłkę i rzuciłam ją Draconowi, który miał dosyć nietęgą minę.
- Co ja niby mam z tym
zrobić?
- Transmutuj to. W
cokolwiek chcesz, to rozgrzewka.
Jedno machnięcie różdżką i
miałam przed sobą bogato zdobiony złoty znicz. Latał koło mojej głowy,
trzepocząc skrzydełkami. Ale coś tu nie grało…
Wiedziałam, że Malfoy poszedł na łatwiznę. Ze
wszystkich przedmiotów on wybrał właśnie ten – o kulistym kształcie. Nie
zraziłam się jednak i wyciągnęłam z koszyka szczotkę.
- Wiesz co to jest, czy
mam ci wytłumaczyć??
Spojrzał na mnie ze swoim
drwiącym uśmieszkiem.
- Oczywiście, Granger. To
jest przedmiot którego nie używasz, sądząc po twoim wyglądzie.
- Bardzo śmieszne –
stwierdziłam, zmieniając szczotkę w jeżozwierza i przywracając ją do pierwotnej
postaci. – Teraz twoja kolej, Malfoy.
Ale jego szczotka wykształciła
tylko nóżki, wobec czego zaczęła tuptać po ławce.
- Skup się. Oczyść umysł,
tego nie da się zrobić inaczej. No dalej, spróbuj jeszcze raz.
- Wzruszające, Granger –
rzucił Malfoy, mrużąc powieki i wykonując skomplikowany ruch nadgarstkiem. Tym
razem przede mną pojawił się okazały jeżozwierz. Ślizgon machnął różdżką a
zwierzę znów było tylko szczotką, którą odłożyłam do koszyka. Kiedy przeniosłam
wzrok na niego miał minę pod tytułem: To-było-banalnie-proste.
Malfoy patrzył mi w oczy, oczekując co będzie dalej. Poczułam, że nie wytrzymam
już tego przenikliwego spojrzenia, dlatego wyjęłam z kosza małą, śpiącą na jego
dnie myszkę.
- Będziemy ją transmutować
w kota, Malfoy, więc teraz nie możesz rozpraszać się wcale.
- Mysz w kota? Oszalałaś?
To na pewno poziom owutemów?
- Tak. A teraz nie odzywaj
się do mnie.
Malfoyowi nie udało się
przemienić gryzonia, który tylko porósł
rudym futrem.
- Spójrz, Granger.
Przypomina Wieprzleja .
Nie wyrzymam. Już
nabierałam powietrza, aby powiedzieć, co myślę o nim, wstrętnej tchórzofretce, która śmie obrażać Rona ale Malfoy był szybszy.
- Silencio – rzucił zaklęcie. Ty też się nie odzywaj. I teraz twoja
kolej, żeby transmutować tą cholerną mysz, mnie to nie wycho…
Byłam szybsza. Rzuciłam na niego ten sam czar,
ale niewerbalnie.Jego mina wskazywała na
to, że Draco spodziewał takiego obrotu sprawy, bo drwiący uśmiech nie schodził
mu z twarzy.
Przemienialiśmy więc
zwierzątko w całkowitej ciszy. Szczerze mówiąc, byłam rozproszona, nie
wychodziło mi tak jak chciałam a po każdej kolejnej porażce on uśmiechał się
jeszcz szerzej. Miałam wrażenie, że Malfoy wciąż mi się przygląda, że próbuje
przejrzeć mnie swoim spojrzeniem na wylot. Poczułam niemiły, elektryzujący
dreszcz na plecach. Wdech, wydech… Muszę się uspokoić.
-Zrób to, Granger. No już.
Skąd głos Malfoya w mojej
głowie? Przecież to nie są
złudzenia. Jakim cudem on jest w moich
myślach? Chwileczkę, Harry kiedyś się tego uczył. Oklumencja. Tak. Wszystko
wygląda na to, że Malfoy ją zna.
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało,
słyszałam głos Dracona w mojej głowie… Zamknęłam oczy, pozbyłam się myśli i
pomyślałam o myszy, którą miałam transmutować w kota. Kiedy je otworzyłam
przede mną na stoliku przechadzał się śliczny, czarno-biały kociak.
Stwierdziłam więc, że pora zdjąć z siebie Silencio.
- Wiesz, mam dużo czasu. A ty mi tylko rozkazujesz,
włamujesz się do mojego umysłu i Bóg wie, co jeszcze… I chcę widzieć tu kota,
no już.
- Przecież masz go przed sobą – na twarzy Malfoya znowu
pojawił się drwiący uśmiech, nie obejmujący oczu. Te wciąż pozostawały zimne,
jakby zobojętniałe na cały świat i jego piękno…
- Malfoy, uspokój się i transmutuj – rzuciłam,
zirytowana.
- A ty mi nie rozkazuj, Granger. Bo to może nie skończyć
się dobrze.
- Grozisz mi, Malfoy?
- Nie, uświadamiam ci tylko twoją sytuację… Po jak
cienkim lodzie stąpasz.
W jego oku pojawił się złowieszczy błysk. Popatrzyłam na
niego… Jego mina nie zdradzała żadnych emocji. A te szare tęczówki spoglądały
prosto na mnie. Nagle Malfoy wziął różdżkę i naprawdę szybko przemienił kota z
powrotem w mysz. Ta, zdziwiona obrotem sprawy uciekła z powrotem na dno
koszyka, w którym ją przyniosłam.
- Zarządzam przerwę – rzuciłam dziarsko.
- Granger, mogę ci zadać pytanie?
No proszę, cóż za uprzejmość.
- Nie.
Malfoy zaśmiał się sucho i podszedł do okna, odwracając
się półprofilem.
Na chwilę zamarłam, porażona jego urodą. I możecie
pomyśleć o mnie co chcecie, ale wyglądał pięknie wpatrując się w okno, w
czarnej szacie z wężem Slytherinu na piersi oraz szmaragdowym krawacie. Jego
twarz wciąż miała kamienny wyraz, chociaż miałam wrażenie, że Draco usilnie się
nad czymś zastanawia.
Cisza ciążyła w moich uszach. Miałam już jej dosyć,
postanowiłam więc przerwać milczenie.
- Dobra, Malfoy. Zadaj mi to pytanie, byle szybko.
- Czy ty się mnie… boisz?
Nagle twarz Malfoya była już tak blisko mojej, że
mogłabym tylko wyciągnąć rękę by go dotknąć… A tym razem w jego spojrzeniu było
coś, czego nie potrafiłam nazwać.
Współczucie?
Czy ktoś taki jak on jest w ogóle zdolny do uczuć innych niż nienawiść?
Tak – szepnął
cichutki głosik w mojej głowie.
- Tak – powiedziałam głośno.
Tym razem oczy Dracona złagodniały całkowicie, błyszczały
w nich jednak małe, figlarne iskierki...
- Niepotrzebnie Granger. Naprawdę niepotrzebnie.
- Widocznie mam swoje powody... Byłeś śmierciożercą –
dodałam, lekko oskarżycielskim tonem. Byłam słaba i nie chciałam stać się
kompletnie bezbronna. Muszę zachować przynajmniej te resztki godności, które mi
pozostały.
- Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co mówisz.
W głosie Malfoya nie było złości ani wyrzutu, był tylko
smutek.
- Dlaczego?
- To zbyt skomplikowane.
Uniosłam głowę. Za oknem było ciemno a między nami
panowała cisza... Pozwoliłam sobie zagłębić się w myślach, błądząc różnymi
szlakami. Draco Malfoy... Człowiek pełen mrocznych sekretów, tajemnic, których
wolałabym nie poznać.
Nie wiedziałam wtedy, że już na zawsze zajmie miejsce w
moim sercu.
Nie wiedziałam, że już wkrótce uratuje mi życie...
No dobrze. Nie mogę zapomnieć, dlaczego tu jestem. Na
pewno nie dla pogaduszek.
- Zarządzam koniec przerwy.
- Świetnie Granger. Powiedz mi, co teraz porobimy? Nie
mogę się doczekać – syknął Malfoy.
- Będziemy się pojedynkować, tchórzofretko.
- No to
zacznijmy już teraz! Cruc... Pardon,
zapomniałem, że szlamy nie tknąłbym nawet końcem mojej różdżki. Poniosło mnie,
musisz to zrozumieć...
Poczułam, że zalewa mnie krew. Najpierw pyta się mnie,
dlaczego się go boję a potem... Sugeruje, że chciałby mnie torturować. Nie
wiedziałam, że jego nienawiść jest aż tak głęboka.
- A więc zrób to, Malfoy. Rzuć na mnie crucio – odłożyłam
różdżkę.
-Cholera, kto cię wychowywał, McGonagall? Dorównujesz jej
sztywnością i brakiem poczucia humoru! Naprawdę mi uwierzyłaś? Nie byłaś
uzbrojona, poddałaś się, poza tym nie przekląłbym ciebie czymś takim tylko dla
zabawy.
Cichutki głosik w mojej głowie podpowiadał, że mogę
śmiało uwierzyć w jego słowa. Postanowiłam jednak wrócić do zajęć.
- A więc poćwiczymy dzisiaj zaklęcie rozbrajające, które
w gruncie rzeczy nie jest skomplikowane, lecz...
W ciągu ułamka sekundy zauważyłam dwie rzeczy: drwiący
uśmiech Dracona i fakt, że nie mam różdżki. Za to mój odwieczny wróg trzymał w
ręku dwie.
- Granger, rozumiem, że to był jedyny czar, na jaki było
stać Pottera gdy walczył z Czarnym Panem ale umówmy się, Expelliarmus jest dziecinnie proste. Rozumiem też, że to jedyne, co
przygotowałaś na dziś?
Lekko kiwnęłam głową, wbijając wzrok w podłogę.
- W takim razie na na następny raz przygotuj coś
trudniejszego, z łaski swojej.
- Widzimy się w środę po
obiedzie... – wydukałam, wciąż oszołomiona.
- Zobaczymy, czy będzie mi pasować. Mam ważniejsze rzeczy
do roboty niż bawienie się w czary ze szlamą.
I wyszedł, pozostawiając moją różdżkę, na ławce. Oparłam
się o stolik, wzdychając ciężko.
Jak ja wytrzymam z Malfoyem dwa semestry?
{*}
Wróciłam do Wieży Gryffindoru wcześniej niż sądziłam.
Byłam tam, w nieużywanej klasie nieco ponad godzinę. W Pokoju Wspólnym zastałam
jednak tylko Ginny.
- Hej – przywitałam się. – Gdzie Harry i Ron?
- Miałam ci tego nie mówić, ale są na dworze i grają w
quidditcha. Popatrz tylko! – to mówiąc, wskazała okno. Wyjrzałam przez nie i
zobaczyłam dwie postacie latające na miotłach.
- Dlaczego nie ma cię z nimi?
- Och, po prostu stwierdziłam, że lepiej będzie ćwiczyć
zaklęcia dla Flitwicka.
Uśmiechnęłam się pokrzepiająco.
- Moja krew!
- A co u ciebie, Hermiono? Jak było z Malfoyem i dlaczego
jesteś taka zarumieniona?
Zmieszałam się
lekko. To widać?
- A jak mogło być, zastanów się. To znaczy... Trochę się
wyzywaliśmy ale było w miarę dobrze... Ale w miarę.
- Następnym razem pozwól mi przyjść na korepetycje i
poćwiczyć z nim upiorogacki. Będzie miał jeszcze śliczniejszą buźkę, słowo
daję.
- Jeszcze śliczniejszą? Ginny, czy ty sugerujesz, że
Malfoy jest przystojny? – spytałam, unosząc wysoko brwi.
- A co? Może nie jest? Hermiono, wyluzuj. Przecież dobrze
wiesz, że jestem z Harrym i naprawdę go kocham... Ale i Malfoy nie jest jakimś
potworem.
- Z charakteru tak.
Ginny zaśmiała się cicho, trącając mnie w bok.
- Moja krew!
Nie napisałam dużo na numerologię, bo wkrótce w
dormitorium pojawili się Harry i Ron, umazali błotem, z kilkoma drobnymi ranami
ale uśmiechnięci od ucha do ucha. Nagle jednak Wybraniec przebiegł przez całą
długość pokoju, upuszczając miotłę, porwał Ginny z fotela i... Już ich nie
było. Po kilku sekundach rozlegały się już tylko ich radosne śmiechy.
- Yyy, cześć, Hermiono – mruknął lekko zdegustowany
Ron. – Wcześniej wróciłaś, ten dupek coś
ci zrobił?
Zachichotałam, pomimo wszystko. Ron był taki
opiekuńczy... Naprawdę, naprawdę go lubiłam.
- Nie, możesz być spokojny. Masz, transmutuj szczotkę dla
McGonagall – odparłam, podając mu przedmiot. Kiedy nasze dłonie się spotkały
zauważyłam lekki rumieniec na twarzy Rudzielca, wobec czego uśmiechnęłam się
jeszcze szerzej. Po tych kilku sekundach znowu zaczęłam pisać esej na
astronomię.
{*}
Reszta dnia minęła nam spokojnie: odrobiliśmy, co
mieliśmy odrobić i poszliśmy wspólnie na kolację (Draco Malfoy spoglądał na
mnie co chwilę. Wciąż mając w pamięci słowa Ginny starałam się nie rumienić).
Następnie poszliśmy grać w Eksplodującego Durnia. I chociaż tym razem
graliśmy drużynami to pociągnęłam swoją taktyką nasz zespół na samo dno, co
było nie lada wyczynem, bo w końcu byłam w drużynie z Ronem. Wtedy też
wyjaśniła się sprawa zniknięcia Harry’ego i Ginny. Poszli razem na spacer na
błonia. Ginny nie omieszkała też wyjawić kilku szczegółów: „Rozmawialiśmy,
całowaliśmy się i było nam bardzo wesoło". Tak, ona i Harry byli naprawdę
dobraną parą. Patrząc na nich robiło mi się ciepło na sercu.
Kiedy już zamierzałam położyć się spać spojrzałam na
moich przyjaciół i trochę zrobiło mi się żal naszej zakochanej pary, bo za
swoje zniknięcie podczas popołudnia musieli zapłacić siedzeniem nad książkami
dodatkowe dwie godziny. Pomogłam im więc trochę i pożegnałam się z Ronem.
Jednak idąc do swego dormitorium zostałam złapana przez Parvati i Lavender.
- Cześć, Hermiono – wyrzuciła z siebie w ekspresowym
tempie ta druga - Mamy do ciebie pewną sprawę.
- A mianowicie ja i Lav słyszałyśmy, że udzielasz
korepetycji Draco Malfoyowi.
Posłałam im drwiące spojrzenie. A więc to tak.
Wiedziałam, że Ślizgon podoba się obu moim koleżankom. Zresztą, komu by się nie
podobał?
Harry’emu.
I Ronowi.
Oraz Ginny.
I mi chyba też.
Wróć! Mi na pewno też. Udajmy, że tego nie było.
Postanowiłam wrócić do rzeczywistości.
- Tak. I co w związku z tym? – spytałam dość zimno, by
pokazać, co sądzę o Malfoyu.
- No wiesz – rzuciła mi znaczące spojrzenie Parvati –
Bardzo chciałabym, żeby wreszcie choć spojrzał na mnie... Mogłabyś może coś mu,
hm, zasugerować?
- I o mnie coś mu powiedz! O mnie też, koniecznie! –
dodała jej bujająca w obłokach przyjaciółka.
- Przykro mi. Nie mogę tego zrobić. A teraz może już
pójdę, co?
- O nie – syknęła
Lavender – Powiedz nam, dlaczego, Hermiono. Może po prostu jesteś
zazdrosna, co?
Zaśmiałam się ironicznie, zupełnie tak, jak śmiał się
Malfoy gdy powiedziałam mu, że nie odpowiem na jego pytanie. Można powiedzieć, że uczyłam się od mistrza.
- Nie jestem.
Naprawdę, wyobrażacie sobie nie wiadomo co.
- W takim razie powiedz nam! Ale nie możesz tego zrobić,
prawda? Bo ukrywasz przed światem to, że podkochujesz się w Draco!
W tym momencie
zaczynałam mieć już tej dyskusji powyżej uszu.
- Dobrze wiesz, że to nieprawda. A jeśli chcesz mu się
przypodobać to po prostu z nim pogadaj albo zaproś go gdzieś.
- ...Ty byś chciała to zrobić, prawda? – spytała głosem
ociekającym miodem Parvati.
- Nie, dziękuję. A teraz – żegnam i dobranoc.
Rozgoryczona powędrowałam do swojej sypialni. Umyłam się,
przebrałam w piżamę i jak to miałam w zwyczaju, przeanalizowałam dokładnie
mijający dzień. I co?
Zapomniałam oddać chusteczkę Malfoyowi (O, jak mi
przykro).
Wyjątkowo byłam dzisiaj anielsko miła dla moich
przyjaciół. Wyjątkowo.
Przegrałam w Eksplodującego Durnia. I to nie po raz
pierwszy.
Wniosek?
Jutro wypożyczam podręcznik i nauczę się taktyki tej
głupiej gry.
Pokłóciłam się z Parvati i Lavender. Czy ja stale muszę
mieć z kimś na pieńku?
- Granger, mogę zadać ci pytanie?
- Nie. –
przypomniało mi się nagle.
Uśmiechnęłam się lekko i przewróciłam na drugi bok,
zamykając oczy. Po kilku sekundach te wszystkie rzeczy: Hogwart, moi
przyjaciele, egzaminy, wizyty w Hogsmeade, wzloty i upadki przestały mieć dla
mnie znaczenie. Ja ze swoimi myślami byłam już kompletnie daleko – aż tak, że
nie zauważyłam, kiedy myśli przemieniły się w sny...
Zdążyłam jeszcze westchnąć cichutko.
A potem już spałam.
------------------------------------------------------------------------
I co? Podobało się, czy może nie?
Opcja A) Tak, podobało się - jeżeli ją wybrałeś, skomentuj :)
Opcja B) Nie, nie podobało się - jeżeli ją wybrałeś to też skomentuj!
Pozdrowienia dla wszystkich czytelników
SzachMATylda :)
------------------------------------------------------------------------
I co? Podobało się, czy może nie?
Opcja A) Tak, podobało się - jeżeli ją wybrałeś, skomentuj :)
Opcja B) Nie, nie podobało się - jeżeli ją wybrałeś to też skomentuj!
Pozdrowienia dla wszystkich czytelników
SzachMATylda :)
Kolejny przyjemny rozdzialik ^^
OdpowiedzUsuńPo raz kolejny rozbawiły mnie dwie rzeczy, a mianowicie:
"Ale jego szczotka wykształciła tylko nóżki, wobec czego zaczęła tuptać po ławce."
oraz
"- Granger, mogę ci zadać pytanie?
No proszę, cóż za uprzejmość.
- Nie."
Lałam! ^^
Draco jest dosyć uroczy, jak na gruboskórnego Ślizgona oczywiście ^^
Parvati i Lavender... Hmm pierwszy raz czytałam jak owe dwie damy nadmienione wyżej okazały swoje zainteresowanie Malfoy'em. I wcale się temu nie dziwię, sama bym je okazała ^^
Pozdrawiam i życzę dużo weny iście pisarskiej :*
Mono, czy ty jesteś w Internecie non-stop?
UsuńPo kilku minutach dostałam komentarz (a komentarze moim życiem)!
Dziękuję - czas skakać z radości!
A Draco nie jest gruboskórnym Ślizgonem, chociaż takiego udaje.
Parvati i Lavender niestety są stereotypowymi wredotami. Ale ważne, że są! :)
Dziękuję ślicznie i chylę banię za komentarz! :)
Nie powiem, że non stop ;)
Usuń( Fan Ficki moim życiem) ^^
Czas potańczyć! ;D
Tańczmy i skaczmy więc a ja idę...
UsuńNA PIEROGI!
O których wspominałam w poprzednim komentarzu, pierogi z mięsem i Dramione rządzą mym światem.
Ave, pierogi!
Mega ciekawy rozdział. Czekam na dalsze !! :
OdpowiedzUsuńZajrzysz ?
www.mala-sue.blogspot.com
Dziękuję! I tak, zajrzę.
UsuńWybieram opcje A ♥
OdpowiedzUsuńyolooliwkaa.blogspot.com
Miło mi, milutko :)
UsuńZacznę od tego, że wyłapałam nieznaczny błąd- "
OdpowiedzUsuń- Grozisz mi, Malfoy?
- Nie, uświadamiam ci tylko twoją sytuację… Po jak cienkim lodzie stąpasz." Chyba tam powinno być bez 'jak'.
Rozdzialik bardzo przyjemny, szybko się czytało. Ciekawa jestem, jak rozwinie się znajomość Hermiony i Draco. Dostrzegłam lekki flirt, więc mam nadzieję, że między nimi będzie już tylko ciekawiej.
Czekam na piątkę! ( w sensie, rozdział piąty xd)
Pozdrawiam ;*
http://dwaswiatyblog.blogspot.com/
Ups. Czytając to faktycznie widzę lekki flirt.
UsuńNie miało go tu być.
"Po jak cienkim lodzie stąpasz" = "Uświadamiam ci, po jak cienkim lodzie stąpasz".
Po cienkim lodzie stąpasz - tu coś mi nie gra. Bez tego małego słówka Malfoy jak Yoda mistrz brzmiałby.
AAAA! To nie miała być znajomość!
Ona go nienawidzi. W każdym razie, wmawia to sobie.
Poprawka: na razie go nienawidzi.
Później zacznie go _ _ _ _ _ _.
Zajrzę do Ciebie, by zobaczyć, co u Mojry :)
Rozdział naprawę bardzo mi się podoba! ;)
OdpowiedzUsuńJest mi naprawdę, naprawdę miło :)
UsuńDziękuję za dodanie do obserwacji! <3
Czytam, czytam i nie mogę się oderwać! Powiem Ci, że dużo osób pisze o Hogwarcie po wojnie, ale wszystko wydaję się być tak mdłe albo nawet zbyt przerysowane. U ciebie wszystko jest wymierzone, co bardzo mi się podoba. Tak trzymaj i czekam na kolejny rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńWidzę teraz, że moja praca przynosi zamierzony efekt!
I, jak to powiedziała Mała Księżniczka: "Starałam się".
Czekaj. Może się opłaci... :)
Rozdział świetny, właściwie, jak wszystkie :D Niestety, w przeciwieństwie do Ciebie, ja nie potrafiłam znaleźć tu żadnego błędu. XD Życzę weny i z niecierpliwością czekam na next <3 ^^
OdpowiedzUsuńNie znalazłaś błędów? O, jak mi przykro. ;)
UsuńDziękuję za komentarz, tobie też życzę weny. Przepraszam za niedelikatność, podkreślam, że Twój rozdział był MIODNY. Olać przecinki.
Ja też czekam! :)
Boosko, nieźle się już rozkręciłaś :3
OdpowiedzUsuńKażdy następny rozdział będzie z pewnością jeszcze piękniejszy <3 nie mogę się doczekać.
Masz oogromny talent. Nie zmarnuj tego ;)
Dziękuję.
UsuńMoże będzie piękniejszy, może nie... Niestety zależy od mojej formy i samopoczucia. ;)
Nie spodziewałam się takiego komentarza bo, szczerze mówiąc, według mnie nie jestem jakoś nieprzeciętnie utalentowana...
Jeszcze raz podziękuję za miłe słowa! <3
PS. Można walnąć komentarz z anonima? MOŻNA! :D
Boski rozdział. Nic dodać, nic ująć. /Panna di Angelo
OdpowiedzUsuńA dziękuję. Naprawdę się cieszę!
UsuńPozdrawiam i ściskam (DUSZĘ?) cieplutko! :)
Oh ah i eh - wreszcie jestem na bieżąco !
OdpowiedzUsuńOczywiście jedyną poprawną odpowiedzią na tym teście jest A ! Nie widzę innej opcji :D To pierwsze opowiadanie (na prawdę, pierwsze) w którym zachowanie Hermiony mnie nie zawodzi. Jest po prostu świetna ! Cieszę się też, że tak wspaniale obchodzisz się z Ronem (ahh Ron kocham cię <3 ) i Hermiona nie traktuje go z wyższością (co zdarza się na prawie każdym opowiadaniu Dramione, co chyba najbardziej mnie odrzucało w tym parringu). Ogólnie cud, miód malina i tylko czekam co będzie dalej.
Mam nadzieję, że będziesz mnie informować na bieżąco.
P.S Dziękuje za cieplutkie słowa na moim blogu.
P.S 2 Na specjalne życzenie wstawiłam rozdział 1 :D
Pozdraaaaawiam <3
http://blueroseffhp.blogspot.com/
Rozdział 1?
UsuńMiodzio!
Zapieprzam na twój blog jak na promocję w Lidlu! :D
A mi właśnie wydawało się, że Hermiona traktuje Rona z wyższością. Ołłłłłł...
Kiedy będzie następny rozdział??
OdpowiedzUsuńMyślę, że około piątku lub soboty :)
UsuńPrzepraszam za przerwę, ostatnio jestem zablokowana.
Twoje opowiadanie od razu mnie zaciekawiło szkoda tylko że Draco nie żyje a to wszystko są wspomnienia Hermiony. Będę czytać dalej. Pozdrawiam i życzę dużo weny ❤❤❤
OdpowiedzUsuńJakkolwiek to nie zabrzmi - mi też przykro, że Draco umarł.
UsuńZabiłam go i śmierć mi. ;)
Dziękuję, ja też pozdrawiam!
Super opowiadania. Czekam na ciąg dalszy pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa też pozdrawiam! <3
UsuńPrzykro mi, ale muszę uznać ten komentarz za SPAM.
OdpowiedzUsuńNatrafiłam na link do tego ff na facebooku i nie żałuję :)
OdpowiedzUsuń